Na początku Nowego Roku zastanawiamy się jaki ten rok będzie, co dobrego przyniesie, czy rzeczywiście będzie lepszy od poprzedniego.

Często robimy również noworoczne postanowienia, chcąc zmienić pewne rzeczy w naszym życiu, wyznaczamy ambitne cele, a potem czas mija a my mamy poczucie, że stoimy w miejscu…

Ile razy słyszałeś: “rzucę palenie, schudnę, zacznę uprawiać sport i regularnie się odżywiać” a po kilku dniach lub tygodniach z dobrych chęci i noworocznego zapału niewiele zostało…A może wymienione przed chwilą postanowienia dotyczyły również Ciebie?

Słowa mają realną moc, ale czy samo ich wypowiedzenie wystarczy, żeby wprowadzić zmiany w naszym życiu? A może potrzeba jeszcze czegoś więcej? Jeśli tak, to właściwie czego?

Kilka lat temu zadawałem sobie właśnie takie pytania. Wydaje mi się, że znalazłem na nie odpowiedzi i właśnie w tym artykule chciałbym się nimi z Tobą podzielić.

W poniższym tekście znajdziesz odpowiedzi na następujące pytania:

  • Jak zabieram się za planowanie swoich celów na kolejny rok,
  • Jakie mam podejście do noworocznych postanowień,
  • Dlaczego w ogóle warto planować swoje cele,
  • Poznasz krok po kroku, dokładny opis sposobów i metod wyznaczania i osiągania celów, jaki stosuję u siebie. 

Chciałbym jednak, żebyś miał/miała jasność, że nie uważam się za żaden autorytet w tym obszarze.

Po prostu chcę się z Tobą podzielić tym co się u mnie sprawdza, co naprawdę działa. Czasem lepiej, czasem gorzej, ale przede wszystkim pozwala mi posuwać się naprzód w różnych sferach mojego życia.

Dojście do wszystkich wniosków, o których możesz przeczytać w tym artykule, zajęło mi ładnych parę lat. Ty możesz zaoszczędzić czas i zrobić użytek z tej wiedzy już dzisiaj. Zastanów się, czy metody, które obecnie stosujesz przynoszą Ci rezultaty, o które Ci chodzi. Jeżeli nie to może uznasz, że warto skorzystać z tych sposobów, o których piszę?

Nowy Rok – nowe otwarcie

Czas między świętami i w pierwszym tygodniu stycznia przeznaczam zwykle na przegląd i planowanie “mojego systemu”. Brzmi dość zagadkowo? Już przechodzę do bardziej szczegółowych wyjaśnień 🙂

Zaczynam od samej góry, czyli od wizji swojego życia (gdzie chcę być za rok, dwa czy pięć). Przeglądam swoje wartości i zasady, którymi się kieruję, a następnie przechodzę przez ważne dla mnie konteksty życiowe, w których funkcjonuję (rodzina, zdrowie, prac). Zastanawiam się też nad swoimi aspiracjami i planami na przyszłość. Przeglądam projekty, jakie realizuję narzędzia, z których korzystam i w końcu konkretne zadania.

Później podsumowuję sobie ostatni rok. Skupiam myśli nad osobistymi wartościami i uzupełniam, poprawiam, usuwam, dodaję. Sprawdzam, czy któreś z nich się zmieniły i robię niezbędne aktualizacje. To dla mnie bardzo ważny czas i lubię go spędzać z samym sobą.

Patrzę, gdzie jestem, gdzie chcę być i jak tam dojdę 

Może się właśnie zastanawiasz, “no dobra ok, ale czy w takim zaplanowanym życiu jest w ogóle miejsce na jakąś spontaniczność”? Czy wszystko faktycznie da się zaplanować i zrealizować? Przecież życie bardzo często pisze własne scenariusze.

A może myślisz “po co mi to potrzebne” lub “szkoda czasu na głupoty”.

Szanuję każdy punkt widzenia. Chcę jednak, żebyś również poznał/poznała mój. Ja widzę to trochę tak jak z przygotowywaniem się do podróży. Jeśli nie wiesz, jaki jest cel podróży i gdzie chcesz dotrzeć, to nieważne jakim środkiem lokomocji będziesz podróżować. I tak nie będziesz wiedzieć, czy zmierzasz w dobrym kierunku…

Wyobraź sobie, że jesteś pilotem samolotu pasażerskiego. Lecisz z Polski do … „gdziekolwiek”. Czy otrzymasz zgodę na start? Nietrudno zgadnąć, że NIE. Nigdzie nie polecisz, jeśli lecisz „gdziekolwiek”. Tyle miejsca w przestrzeni powietrznej, a jakoś nie można lecieć, aby pokręcić się „gdziekolwiek”, na swoich własnych zasadach. Uczą tego w szkole pilotów, ale w szkole życia niestety musimy nauczyć się tego samodzielnie.

Dla mnie planowanie to właśnie sposób przygotowania się do drogi. Wiem, gdzie zdążam. Planując, mogę zadbać o jak najwięcej ważnych elementów, które są istotne w tej drodze. Oczywiste jest dla mnie, że planów nie da się (sporadycznie) wykonać w 100%, ale dzięki przygotowaniu jestem odporniejszy na różnego rodzaju niespodzianki. Dużo łatwiej mogę stawić im czoła.

Plan a realia

Zeszłoroczne postanowienia

Czy w minionym roku stawiałeś/stawiałaś sobie jakieś postanowienia? Jeśli tak to, ile z nich zrealizowałeś/ zrealizowałaś a ile niestety nie? Jeżeli niewiele to nie ma w tym nic dziwnego… Znalazłeś/znalazłaś się w zdecydowanej większości osób, którym to się również nie udało.

Według badań po 6-ciu miesiącach tylko 8% osób będzie nadal realizowało swoje noworoczne postanowienia. Statystyki pokazują, że w styczniu niektóre centra fitnessu będą miały aż o ⅓ więcej Klientów! 25% z nich zrezygnuje po 1 tygodniu, 29% po 2 tygodniach a kolejne 36% podda się po miesiącu. Ostatecznie u 92% osób postanowienia noworoczne spełzną na niczym…

Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego zdecydowana większość osób (92%) zrezygnuje z tego, na co się zdecydowała w sylwestra? Zastanawiałem się nad tym na własnym przykładzie i doszedłem do kilku wniosków. Sądzę, że najczęstszymi powodami nierealizowania takich noworocznych postanowień mogą być co najmniej 3 rzeczy.

Po pierwsze, większość postanowień noworocznych jest zwykle określanych abstrakcyjnie. Mózg nie otrzymuje klarownych instrukcji co i jak ma zrobić i nie może tego ani zapamiętać, ani wykonać. Są one formułowane na takim poziomie ogólności, że nie da się też zmierzyć, czy robisz postępy, czy stoisz w miejscu.

Przykładowo, zamiast mówić “będę lepiej zarządzał stresem”, powiedz “w chwili, kiedy będę odczuwał napięcie, wykonam 10 głębokich wdechów i wydechów”. Zamiast mówić “rzucę palenie” powiedz, “przestanę palić 1 papierosa do porannej kawy”. Zamiast “będę zdrowo się odżywiał”, powiedz, “będę jadł 5 posiłków dziennie zgodnych z ustaloną dietą”.

Zacząłem się więc skupiać na prostych, małych i konkretnych zachowaniach, jakie mogę z łatwością wykonać i zmierzyć. Pomogło 🙂

Po drugie – konflikt wartości. Jeśli wcześniej była dla mnie ważna przyjemność związana z jedzeniem słodyczy a równocześnie chciałem się dobrze odżywiać, to zaczynałem się wewnętrznie blokować. Byłem rozdarty między dążeniem do pozytywnych odczuć a chęcią wytrwania w postanowieniach dotyczących zdrowia. Zgadnij która strona zwyciężała?

Aby nie ulegać takim konfliktom, zmieniłem hierarchię własnych wartości i przekonań w tym obszarze i dopiero wtedy ruszyłem z miejsca. Zacząłem dobierać sposoby osiągania celów i motywowania się w taki sposób, żeby były zgodne z moimi aktualnymi wartościami. Wtedy faktycznie zacząłem realizować i osiągać to, co sobie zaplanowałem.

Po trzecie, nie wiedziałem, jak planować w dłuższym horyzoncie czasowym – kilku latach. Nie umiałem tego robić. Nie miałem więc do czego “przyczepić” moich postanowień, ponieważ nie uświadomiłem sobie, gdzie chcę być i co chcę osiągnąć w dłuższej perspektywie. Kiedy to sobie ustaliłem, zacząłem budować nowe nawyki myślowe i nawyki nowych zachowań, które stopniowo zaczęły wspierać realizację moich celów.

Dlaczego w ogóle planować swoje cele?

Reaktywność versus proaktywność

To prawda, że nie masz obowiązku określać wizji swojego życia czy wyznaczać sobie konkretnych planów i celów. Podobno tylko 3% ludzi wyznacza sobie cele i co ważne – zapisuje je na papierze. Z drugiej strony prawda jest jednak taka, że nikt nie doszedł na szczyt Mount Everestu, zabłądziwszy na spacerze…

To od Ciebie zależy, czego tak naprawdę chcesz od życia i gdzie chcesz się znaleźć za miesiąc, rok czy 5 lat. Pamiętaj jednak, że brak planowania to również planowanie. To realizowanie planów i celów innych ludzi. To zgadzanie się na to co ci życie przyniesie i na “jakoś to będzie”. No i będzie “jakoś”, tylko czy będziesz z tego zadowolony/ zadowolona?

cele i marzenia

“Czy nie mógłby mnie Pan poinformować, którędy powinnam pójść? – zapytała Alicja.

To zależy w dużej mierze od tego, dokąd pragnęłabyś dojść – odparł Kot.

Właściwie wszystko mi jedno.

W takim razie wszystko jedno, którędy pójdziesz.”

Alicja w krainie czarów

To mój ulubiony cytat z bajki “Alicja w krainie czarów”. Znajduję w nim wiele analogii do codziennego życia i to w kilku jego kontekstach (zdrowie, praca, rodzina). Albo więc obierzesz postawę proaktywną i weźmiesz sprawy w swoje ręce, albo reaktywną i będziesz się zgadzać na to, co Ci życie przyniesie.

Brak planowania i wyznaczania sobie celów jest według mnie równoznaczne z podjęciem decyzji (świadomej lub nie) o przeciętności i płynięciu z prądem. Jeżeli Ty nie wyznaczysz swoich celów, to ktoś inny zrobi to za Ciebie. Wtedy jednak, zamiast robić to, co chcesz, będziesz robić to, o co “poproszą” Cię inni ludzie.

Właściwe kierowanie swojej energii

W życiu nieustannie musimy wybierać między rzeczami, które są pilne a tymi, które są ważne. Te pilne w dłuższej perspektywie nie mają jednak większego znaczenia i nie wnoszą wiele do naszego życia.

Przykładowo pilny raport, który masz przesłać szefowi do końca dnia, niezapowiedziane spotkanie, które odciąga Cię od Twoich obowiązków czy telefon, na który masz jak najszybciej oddzwonić, potrafią skutecznie odciągnąć Twoją uwagę.

Informację zwrotną otrzymasz bowiem błyskawicznie (np. od swojego szefa;) To Cię na pewno skutecznie zmotywuje do zajęcia się sprawą raportu.

Rzeczy ważne w tej samej chwili nie “wołają”, żeby się nimi zająć. Skutków tego, że się nimi nie zająłeś, nie będziesz odczuwać od razu.

Po jakimś czasie może się jednak okazać, że na pewne rzeczy jest już za późno.

Informację zwrotną od swojego organizmu, jeżeli nie dbałeś o swoje zdrowie, możesz dostać po kilku lub kilkunastu latach. To samo dotyczy sfery rodzinnej, kiedy np. od swoich dzieci dowiesz się za kilkanaście lat, że w zasadzie nie mają o czym z Tobą rozmawiać…Świadomość, że swoją energię skierowałeś/ skierowałaś wiele lat wcześniej w nieodpowiednie miejsce, niczego nie zmieni.

Jeżeli jednak wcześniej to sobie uświadomisz, zaplanujesz spędzanie czasu z rodziną i przejęcie kontroli nad tą sferą swojego życia, to będziesz w innym punkcie. Jeżeli pojawi się na horyzoncie jakaś pilna sprawa, będziesz wiedział, co jest ważniejsze.

Swoją energię skierujesz we właściwe miejsce – w drugą ćwiartkę tzw. Macierzy Eisenhowera (jej wzór znajdziesz na poniższej ilustracji) Zachęcam Cię do dalszego zgłębienia tego tematu.

Macierz Eisenhowera

Poczucie kontroli

Każdy z nas w naturalny sposób boi się i unika zmian. Chcemy, aby rzeczy pozostawały takie same, a jednocześnie zmieniały się na lepsze. Wszelki postęp i wzrost wymaga jednak zmian, których uniknąć się nie da. Niezależnie od tego, co robisz, życie nigdy nie podąża tą samą ścieżką przez dłuższy czas. Zawsze zmienia się w tym czy innym kierunku, na gorsze lub lepsze, ale nie pozostaje takie same.

Cele, które sobie ustalasz, pozwolą Ci kontrolować kierunek zmian w twoim życiu.

Jeżeli masz jasne cele, poparte szczegółowym planem działania to zyskujesz pewność, że zmiany, które się dokonują, oznaczają dla Twojego życia postęp.

Stajesz się architektem swojego życia, który konstruuje przyszłość, a nie tylko robotnikiem, który wykonuje określone rutynowe czynności. W ten sposób eliminujesz też główną przyczynę lęku i niepewności.

I jeszcze trochę antropologii 🙂 Jako ludzie Ty i Ja jesteśmy organizmami, “na wskroś” celowymi i po prostu motywują nas określone stany końcowe. Jesteśmy psychicznie zaprogramowani, by stale przesuwać się od jednego celu do następnego.  

Nie jesteśmy w stanie osiągnąć prawdziwego szczęścia i satysfakcji nie posuwając się w stronę osiągnięcia czegoś co jest dla nas ważne. To mechanizm, który odziedziczyliśmy po naszych przodkach kilka tysięcy lat temu.

Odbierz dostęp do 30 kalkulatorów i checklist

Oblicz ratę kredytu, wzrost wartości Twojej nieruchomości i wiele, wiele więcej!

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych GetResponse ( more information )

Twój adres e-mail jest u mnie bezpieczny. Możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Moje metody wyznaczania celów rocznych

Poniżej znajdziesz 12 punktów, które tworzą mój osobisty system tworzenia i osiągania celów. To nie są teoretyczne dywagacje, tylko sprawdzone przeze mnie metody, którymi osiągnąłem już wiele ważnych dla mnie rzeczy. Co najważniejsze to można je zastosować w różnych kontekstach życia i działają w każdym z nich.

1. Wyznacz sobie czas na planowanie i regularne przeglądy

Planowanie to proces. To jest konkretna praca, która wymaga naszej uwagi, skupienia i czasu, dlatego nie da się tego zrobić z doskoku. Dobre wyznaczenie wszystkich celów wymaga sporego wysiłku.

Ja przeznaczam sobie na cały ten proces w sumie ok 24 godziny. Tak, całą dobę, ale oczywiście nie “ciurkiem”, tylko w kilkudniowych odstępach czasowych. Sądzisz, że to dużo? Gra się toczy o kolejne 8736 godzin mojego życia (to jest cały rok), więc z tego punktu widzenia uważam, że jeden dzień to dobra inwestycja czasu 🙂

Na samy wyznaczeniu celów sprawa się jednak nie kończy. W każdą niedzielę wieczorem od 20:00 do 21:00 “pracuję ze swoimi celami”. Sprawdzam, jakie zrobiłem postępy, czy idę w dobrym kierunku i czy czegoś nie zmienić. To działa podobnie jak z jedzeniem – nie możesz się najeść na kilka dni czy tygodni na przód, tylko jesz każdego dnia 😉 Wtedy to działa.

2. Spisz swoje cele na kartce

Samo myślenie o zrealizowaniu czegoś ważnego nie wystarczy. Jako ludzie mamy ulotną pamięć i umysł wielokrotnie płata nam figle. Z tego powodu powinniśmy zapisywać swoje myśli. U mnie najlepiej sprawdza się stara metoda z użyciem kartki papieru.

Czasami możesz się zdziwić, jak zaczniesz zapisywać własne myśli na białej kartce. Często dopiero wtedy będziesz w stanie wyklarować to, o co Ci dokładnie chodzi. To wymaga skupienia uwagi i większej koncentracji niż samo myślenie.

Mało tego, ponoć przy użyciu tego tradycyjnego sposobu notowania tworzą się mózgu połączenia neuronalne, które są zdecydowanie silniejsze niż w przypadku, gdybyś robił analogiczne notatki, pisząc na klawiaturze komputera.

Na początku pisz to, co ci przyjdzie do głowy. Niczego nie oceniaj, nie koryguj, bo na to przyjdzie jeszcze czas. Ważne, żeby wyrzucić z głowy wszystko, o czym tylko myślisz.

3. Ustal cele we wszystkich obszarach swojego życia

Ważne jest, żeby zacząć od samych podstaw, czyli ustalić hierarchię wartości, które są dla Ciebie ważne w różnych sferach Twojego życia. Dlaczego? Dlatego że nie możesz sobie planować czegokolwiek, jeżeli nie wiesz, co jest dla Ciebie tak naprawdę ważne.

Jeżeli tego nie zrobisz, zaczną się pojawiać wewnętrzne sabotaże i nie będziesz w stanie zrealizować tego, na co się zdecydowałeś. Opisywałem ten mechanizm powyżej w akapicie dotyczącym postanowień noworocznych.

Uświadomiona i ustalona hierarchia wartości pozwoli Ci podejmować sprawnie decyzje, kiedy będziesz musiał wybierać spośród rzeczy ważnych i pilnych. Będziesz odczuwać większy wewnętrzny spokój i pewność, że zmierzasz we właściwym dla siebie kierunku.

Dla każdego z nas ważne będzie bowiem coś innego, pomimo że wiele sfer będzie się z pewnością przeplatało w różnej kolejności np. zdrowie, rodzina, praca. Każdy z nas znajduje się jednak na innym etapie swojego życia i ma z inne priorytety. To się zmienia i warto o tym pamiętać.

Poniżej znajdziesz moją hierarchię wartości. Zbudowałem ją w oparciu o 8 sfer swojego życia i posegregowałem według kryterium ważności, zaczynając od najważniejszej, oznaczonej symbolem 1. W Internecie znajdziesz wiele szablonów tzw. koła życia, które możesz dowolnie adaptować i dostosowywać według swoich potrzeb. 

Warto zwrócić jeszcze uwagę na pewną fundamentalną kwestię. Poziom deklaracji i poziom realizacji. Czy wartości, które są dla Ciebie naprawdę ważne, rzeczywiście respektujesz w swoim życiu? Jeżeli przykładowo zdrowie zajmuje pierwsze miejsce wśród Twoich priorytetów, to czy rzeczywiście o nie dbasz? Czy prowadzisz zdrowy tryb życia, uprawiasz sport, dobrze się odżywiasz, czy tylko deklarujesz, że to twój priorytet?

Wykres 1. Koło życia

koło życia

Źródło: opracowanie własne

Co ten diagram dla mnie oznacza i jak go czytać? Poniżej omówię go na przykładzie dwóch pierwszych wartości.

W mojej hierarchii rodzina i bliskość zajmuje pierwsze miejsce. Oznacza to, że jeżeli nawet miałbym poświęcić zdrowie (druga wartość), żeby chronić rodzinę (np. dać przeszczepić sobie jakiś organ) to nie zastanawiałbym się nad tym ani chwili. Zrobiłbym to bez namysłu. Analogicznie postąpiłbym w przypadku pozostałych 7-miu wartości. Byłbym gotów z nich zrezygnować w imię tej pierwszej.

Jeżeli dalej miałbym w perspektywie odnieść jakiś sukces zawodowy, ale zagrażałoby to mojemu zdrowiu, po prostu bym z niego zrezygnował. Nie jest bowiem dla mnie ważniejszy niż zdrowie i witalność oraz rodzina. Na analogicznych zasadach postrzegam kolejne sfery swojego życia od 4 do 8.

4. Zadbaj o motywację i poznaj swoje powody

Powyższa hierarchia wartości pełni również dla mnie funkcję wzbudzania i utrzymywania wysokiego poziomu motywacji do realizacji wyznaczonych celów. Dodatkowo jednak przy każdym z nich wypisuję sobie:

  • 3 powody, dla których chcę ten cel zrealizować (pozytywne)
  • 3 powody negatywne, co się stanie, jeżeli go nie zrealizuję

Przykładowo:

Jeżeli schudnę 20 kg to:

  • Będę się zdecydowanie lepiej czuł,
  • Będę miał więcej energii do działania,
  • Będę się czuł bardziej pewny siebie i sprawniejszy fizycznie.

Jeżeli nadal będę miał nadwagę 20 kg to:

  • Wzrasta ryzyko, że zachoruję na jakąś chorobę,
  • Będę się czuł ociężale i działał mniej efektywnie
  • Będę dawał negatywny przykład dla swoich dzieci, które nauczą się, że dbanie o zdrowie nie jest ważne,

Po tym, jak odpowiem sobie na takie przykładowe pytania jak powyżej, dochodzę czasami do wniosku, że pewnych rzeczy nie ma co forsować na siłę i “gra nie jest warta świeczki”. I to jest jak najbardziej w porządku.

Chodziło właśnie o to, żebym sobie uświadomił swoje prawdziwe motywacje i lepiej odpuścił na samym początku niż brnął dalej “dla zasady”.

Żeby nie być gołosłownym, zobacz w jaki sposób zastosowałem to, o czym piszę w praktyce 🙂

Before

172 cm wzrostu i waga 85 kg

After

172 cm wzrostu i waga 65 kg

Wyznaczanie i osiąganie celów to umiejętność i jak każdej umiejętności, tej również możesz się nauczyć 🙂

Kiedy już nauczysz się i wykorzystasz tą umiejętność w jednej sferze swojego życia, możesz to zrobić również i w pozostałych!

5. Sprawdź, czy twoje cele są zgodne z zasadą S.M.A.R.T.

Przechodzę teraz do “destylacji” moich celów. Na tym etapie sprawdzam, czy to, co sobie zaplanowałem, spełnia podstawowe warunki i może być nazywane prawdziwym celem.

Z pomocą przychodzi stara i poczciwa zasada wyznaczania celów – SMART (po angielsku bystry, sprytny). To skrót od angielskich słów, które w następujący sposób definiują dobrze postawiony cel:

S – Specific, czyli cel powinien być specyficzny, konkretny, który nie pozostawia pola do dowolnej interpretacji, jednoznaczny,

M – Measurable, czyli mierzalny tak sformułowany, by można było liczbowo wyrazić stopień jego realizacji celu, lub przynajmniej umożliwić jednoznaczną „sprawdzalność” jego realizacji,

A – Actionable. Celem powinna być pewna akcja, działanie, a nie tylko deklaracje. Inne nazewnictwo (Achievable) mówi również, że cel powinien być ambitny czyli powinien motywować do jego osiągnięcia ale być wykonalny,

R – Relevant. Cel powinien być istotny i być ważnym krokiem naprzód, jednocześnie musi stanowić określoną wartość dla tego, kto będzie go realizował,

T – Time-boundokreślony w czasie. Cel powinien mieć dokładnie określony horyzont czasowy, w jakim zamierzamy go osiągnąć. Ma to związek min. z prawem Parkinsona, o czym pisałem w tym artykule.

Zobaczmy teraz, jak powinien wyglądać cel sformułowany zgodnie z zasadą SMART, na przykładzie najbardziej popularnego noworocznego postanowienia – “schudnę” 😉

Samo powiedzenie, że ktoś schudnie, niewiele oznacza.

No bo jak to zmierzymy, że schudł? Ok zważymy, ale o ile ma schudnąć, 1 kg, 10 kg, 50 kg?

W jakim czasie?

Co powinien robić, żeby schudnąć?

Jakie podjąć działanie? Czy ma się pozbyć masy mięśniowej, wody z organizmu czy tkanki tłuszczowej, żeby mniej ważyć?

A jeżeli zmieni swój wygląd zewnętrzny, zastępując tkankę tłuszczową mięśniami i zachowa taką samą wagę to dobrze czy źle? I tak można by było mnożyć kolejne pytania.

A co powiesz na tak postawiony cel?

“Jest 01.01.2019 r. Do 30.06.2019 r pozbędę się 20 kg nadmiarowej tkanki tłuszczowej z organizmu. Będę tracił między 3 a 4 kg tkanki tłuszczowej miesięcznie jedząc 5 posiłków dziennie, zgodnych z wyznaczoną dietą i ćwicząc 4 razy w tygodniu zgodnie z ułożonym planem treningowym. 30.06.2019 r będę ważył 65 kg”.

6. Zastanów się, jaki ma być skutek realizacji każdego celu

Na tym etapie wykonuję proste ćwiczenie. Wyobrażam sobie, że już zrealizowałem zaplanowany cel i cofam się z tego punktu etap po etapie do dnia dzisiejszego. Zastanawiam się jakie emocje mi towarzyszą, co się zmieniło i jak się czuję po zrealizowaniu danego zamierzenia.

Wiesz, że mózg nie rozróżnia wyobrażeń do faktów? Samo wyobrażenie sobie, że zrealizowałeś/zrealizowałaś zaplanowany cel doda Ci więcej motywacji i pewności siebie do działania. 

Mogą Cię również zainteresować:

Efekty psychologiczne, które możesz wykorzystać w życiu i biznesie

Szefie, zacznij od DLACZEGO?

7. Wyznacz terminy i zarezerwuj czas potrzebny na realizację

Koniecznie wyznaczam terminy na “dowiezienie” określonego celu. To pozwala mi skoncentrować swoją energię na działaniu. Jeżeli bym tego nie zrobił z pewnością inne rzeczy staną się wtedy ważniejsze i zapełnią mój czas. Tak to zwykle się dzieje.

Następnie szacuję, ile czasu zablokować w kalendarzu na planowane działania. Rzadko udaje mi się tak utrafić, żeby wyrobić się w planowanym budżecie czasowym… Z reguły go przekraczam, no ale przynajmniej mam ogólną orientację, na co mam się nastawiać.

8. Opracuj plan działania

Na tym etapie rozbijam dany cel na konkretne działania i ustalam wstępny harmonogram prac. Innymi słowy, co, kiedy i w jakiej kolejności zrobię, żeby zrealizować cały projekt/cel w wyznaczonym terminie. Ten plan działania dostosowuję również do kontekstu, w jakim aktualnie funkcjonuję.

Jeżeli np. danego dnia planowałbym spotkanie biznesowe, ale o tej samej godzinie powinienem odebrać syna z przedszkola, to dostosowuję czas tego spotkania do takich godzin, w których jestem dyspozycyjny.

Ustalam sobie również 3 najważniejsze rzeczy – PRIORYTETY do zrobienia w danym dniu. Jeżeli je zrobię to taki dzień zaliczam do udanych 🙂 Jeśli zrealizuję pozostałe kwestie to super, a jeśli nie to zrobię to kolejnego dnia.

Plan B.

Kiedy pracuję nad swoimi celami, rzadko kiedy wszystko idzie po mojej myśli. Pojawiają się różne przeszkody, niespodziewane zwroty akcji i inne atrakcje. Wtedy sięgam po plan B. To, co pozwala mi działać pomimo przejściowych trudności to ustalone wcześniej konkretnych reakcji i zachowań, po które sięgnę “w chwilach próby”.

Przykłady:

Co zrobię, jeśli nie będę miał motywacji do pracy któregoś dnia rano? Pójdę pobiegać, żeby rozruszać ciało i umysł? Napiję się mocnej kawy? Pomedytuję? itd.

A co zrobię, jeżeli nie będzie mi się chciało iść na trening? Założę słuchawki i włączę swoją ulubioną muzykę? Sprawdzę dotychczasowe rezultaty treningów i postanowię, że właśnie dzisiaj pobiję kolejny rekord? Ubiorę się w strój sportowy i zrobię rozgrzewkę? itd.

9. Pamiętaj, że wykonanie pierwszego kroku jest kluczowe!

Jako ludzie lubimy być konsekwentni w podążaniu za raz wypowiedzianą opinią czy określonym sposobem zachowania.

Siadamy zwykle w tym samym miejscu przy stole w domu czy w ulubionej restauracji. Mniej lub bardziej, ale generalnie jesteśmy dość przewidywalni. Jeżeli więc wykonamy pierwszy, choćby mały, maleńki krok w dowolnym obszarze naszego życia to dużo łatwiej jest nam wykonać każdy kolejny i kolejny!

Dobrym przykładem może być wykonywanie rozmów telefonicznych do Klientów. Osoby, które pracują w działach sprzedaży na pewno wiedzą, o czym mówię 😉 Wykonanie tego pierwszego telefonu do Klienta trwa czasami nawet kilka godzin, a każdy kolejny idzie już zdecydowanie lepiej.

W moim przypadku sprawdza się rozpoczęcie realizacji danego projektu, mając wcześniej określony pierwszy mały krok. Jeżeli nie określę takiego zadania to mam tendencję do jego odkładania na później. Walczę z tym i mam już spore osiągnięcia w tym zakresie, ale jest to dla mnie wciąż wyzwanie. Na szczęście jestem już tego świadom.

Znasz pewnie takie powiedzenie, że “apetyt rośnie w miarę jedzenia”. W przypadku realizacji zadań powiedziałbym, że “motywacja rośnie w miarę działa”. Przynajmniej u mnie.

O tym, z czym się łączy odkładanie spraw na później – tzw. prokrastynacja możesz obejrzeć w poniższym video. To jedno z moich ulubionych wystąpień na TED – Tim Urban “Wewnątrz umysłu prokrastynatora”. Film jest w języku angielskim z opcją napisów w języku polskim. Obejrzyj, polecam!

“Z a c z n i j. Tak się czyści zatrutą rzekę. Jeśli się boisz niepowodzenia, zacznij mimo to, a jeśli nie można inaczej, to ponieś klęskę, pozbieraj się i zacznij od nowa. Jeśli znów się nie uda, to co z tego? Zacznij jeszcze raz. To nie porażka powstrzymuje – to niechęć do zaczynania od początku powoduje stagnację. Co z tego, że się boisz? Jeśli się obawiasz, że coś wyskoczy i cię ugryzie, to niech się to wreszcie stanie. Niech twój strach wyjrzy z ciemności i cię ukąsi, żebyś miał to już za sobą i mógł się posuwać dalej. Przezwyciężysz to. Strach minie. Lepiej, żebyś wyszedł mu naprzeciw, poczuł go i pokonał, zamiast mieć w nim wieczną wymówkę”.

Clarissa Pinkola Estés

10. Działaj wytrwale i nigdy się nie poddawaj!

Jakiś czas temu natknąłem się w jednej z książek (nie pamiętam już w której) na sformułowanie “termostat konsekwencji składa się z samodyscypliny i samokontroli” i bardzo mi się ono spodobało 🙂

Myślę, że to właśnie te dwie te cechy – czyli samodyscyplina i samokontrola bardzo pomagają w realizacji wszelkiego rodzaju planów.

Samodyscyplina to robienie rzeczy, na które nie mamy ochoty a samokontrola to nie robienie rzeczy, na które akurat mamy ochotę.

Ich działanie można idealnie zobrazować na przykładzie zdrowego odżywiania.

Kierując się samodyscypliną osoba trzymająca się ustalonej diety je warzywa, mimo że już czasem nie ma na nie ochoty, a nie je pączków, mimo że ma na nie ogromną ochotę.

rezultaty i wymówki

11. Sprawdzaj, na jakim jesteś etapie

Zadam Ci pytanie. Dlaczego ludzie podczas gry w kręgle są zmotywowani i podekscytowani?

Dzieje się tak dlatego, że rzucając kulą strącają kręgle. To dość oczywiste, prawda? A jak długo jest ktoś w stanie rzucać kulą, kiedy nie ma kręgli?…  Morał z tego jest następujący: zdecydowanie najważniejszym bodźcem motywacyjnym dla ludzi jest informacja zwrotna dotycząca ich wyników.

Aby wiedzieć, na jakim etapie realizacji swoich planów aktualnie się znajduję, regularnie to sprawdzam. Co tydzień przeglądam swoje cele i podsumowuję sobie jakie zadania wykonałem oraz ustalam, czym się zajmę w kolejnym tygodniu. To taka moja złota godzina w ciągu tygodnia.

Po zakończeniu miesiąca przeglądam i “zamykam” te sprawy, które planowałem właśnie na cały miesiąc a większe i bardziej szczegółowe podsumowania robię sobie po danym kwartale. No i oczywiście na samym końcu podsumowuję sobie cały rok.

Żeby się w tym wszystkim nie pogubić, korzystam z kilku narzędzi, które mi to ułatwiają pracę.

Na co dzień używam systemu do zarządzania zadaniami NOZBE, notatnika elektronicznego Evernote oraz kalendarza elektronicznego Google. Są one zsynchronizowane ze smartfonem i dzięki temu mam do nich dostęp praktycznie wszędzie.  

Do spisywania i układania planów rocznych używam długopisu i zwykłej kartki i papieru. To mi się najlepiej sprawdza. Dopiero na późniejszym etapie wpisuję swoje cele na Google Drive i pracuję na wersji elektronicznej. Do tego mam jeszcze kalendarz papierowy, w którym wpisuję ważniejsze daty i wydarzenia. 

12. Wyciągaj wnioski i aktualizuj swoje plany

Staram się na bieżąco wyciągać wnioski z tego, co się wydarzyło w ciągu dnia i tygodnia. Następnie po miesiącu, kwartale i roku.  

Sprawdzam, co zrealizowałem, czego nie zrealizowałem i próbuję zdiagnozować jakie były tego powody. Czy sukces w danym obszarze był wyłącznie moją zasługą a może nałożyły się na niego jakieś inne czynniki? Czy jest szansa, że tak będzie ponownie?

Czy fakt, że nie zrealizowałem niektórych planów wyniknął z tego, że nieodpowiednio się zabrałem do całego projektu czy może zmieniłem priorytety? Im bardziej szczera i poparta faktami jest taka autodiagnoza, tym lepiej będę mógł działać w przyszłości.

Podsumowanie

Są tacy, którzy marzą o lataniu w przestworzach i czekają, aż wyrosną im skrzydła. To tzw. łapacze iluzji. Frustrują się, kiedy zauważają, że wciąż nie mają skrzydeł.

Są też tacy, którzy opracowują plan budowy maszyny latającej i konsekwentnie, z determinacją osiągają kolejne cele, aby wzbić się w powietrze.

Nie czekaj więc, aż wyrosną Ci skrzydła!

Jacek Walkiewicz

Te cele, o których tylko pomyślisz nie są prawdziwymi celami. To raczej życzenia, które rozpłyną się w powietrzu jak dym z papierosa. Jeżeli naprawdę chcesz „przekuć” swoje plany na konkretne rezultaty, skorzystaj z metod, które się naprawdę sprawdzają, czyli:

  1. Wyznacz sobie czas na planowanie i regularne przeglądy,
  2. Spisz swoje cele na kartce,
  3. Ustal cele we wszystkich obszarach swojego życia,
  4. Zadbaj o motywację i poznaj swoje powody,
  5. Sprawdź, czy twoje cele są zgodne z zasadą S.M.A.R.T.,
  6. Zastanów się, jaki ma być skutek realizacji każdego celu,
  7. Wyznacz terminy i zarezerwuj czas potrzebny na realizację,
  8. Opracuj plan działania,
  9. Pamiętaj, że wykonanie pierwszego kroku jest kluczowe!
  10. Działaj wytrwale i nigdy się nie poddawaj!
  11. Sprawdzaj, na jakim jesteś etapie,
  12. Wyciągaj wnioski i aktualizuj swoje plany.

Życzę Ci, abyś w tym roku zrealizował/ zrealizowała zdecydowaną większość lub wszystkie swoje cele! ? Planuj, działaj, popełniaj błędy, wyciągaj z nich wnioski na przyszłość i „rób swoje”.

Jeżeli uważasz, że to, co przeczytałeś było dla Ciebie wartościowe, to nie zostawiaj tej wiedzy tylko dla siebie. Podziel się nią z bliskimi i swoimi znajomymi. Może oni również wezmą z niej coś dla siebie?

Pozdrawiam serdecznie,

Paweł

Odbierz dostęp do 30 kalkulatorów i checklist

Oblicz ratę kredytu, wzrost wartości Twojej nieruchomości i wiele, wiele więcej!

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych GetResponse ( more information )

Twój adres e-mail jest u mnie bezpieczny. Możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.