Witam serdecznie,

Ten wpis na blogu będzie nietypowy. Poniżej znajdziesz film z mojego spotkania LIVE z Martą Żurowską które miało miejsce 17 grudnia bieżącego roku.

Pod filmem umieściłem również transkrypcję naszej rozmowy, więc jeżeli bardziej wolisz czytać niż oglądać, to zapraszam Cię do tej drugiej formy konsumpcji treści.

To pierwszy wywiad, który zamieszczam na blogu i w dodatku to ja sam go udzielam 😉 Daj proszę znać w komentarzu poniżej, jak Ci się podobała nasza rozmowa z Martą.

A teraz po kolei, kim jest Marta, jak powstał wywiad i czego możesz się z niego dowiedzieć?

Marta Żurowska jest trenerem biznesu, coachem oraz certyfikowanym trenerem metodologii FRIS® Szkoli menedżerów i szefów firm z zakresu większej efektywności biznesowej i zespołowej. Prowadzi zarówno szkolenia stacjonarne oraz online. Więcej informacji o Marcie i jej aktywności znajdziesz na www.martosfera.pl oraz na Facebooku.

Pewnego dnia Marta zaprosiła mnie, żebym podzielił się swoimi doświadczeniami i wiedzą z zakresu zarządzania zespołem. Nie zastanawiałem się ani przez chwilę i od razu przyjąłem jej zaproszenie:)

W filmie Marta zadaje mi następujące pytania:

  • Jak wyglądały Twoje początki jako szef?
  • Które wartości kierowały Tobą na początku drogi?
  • Jakie wartości masz dziś?
  • Jak zdobywałeś wiedzę o zarządzaniu ludźmi?
  • Dlaczego ważne jest „DLACZEGO”?
  • Co poradziłbyś młodym szefom na początku ich drogi?
  • Co jest wg Ciebie najważniejsze w zarządzaniu ludźmi?
  • Co jest wg Ciebie najtrudniejsze w zarządzaniu ludźmi?
  • Co może zrobić szef, aby jego ludzi nie bali się przychodzić z nowymi pomysłami, nawet tymi nietrafionymi?
  • Jakie były Twoje/Wasze sukcesy?
  • Jaka sytuacja w zespole wywarła na Tobie niezapomniane wrażenie?
  • Która sytuacja Cię nauczyła Cię pokory?
  • Co jest wg Ciebie największą bolączką szefów?
  • Jaka jest różnica między Tobą sprzed 12 lat a teraz?
  • Co spowodowało, że odszedłeś z korporacji?
  • Na czym polega Twoja działalność? Z czego chcesz być znany?
  • Gdybyś miał magiczną różdżkę i mógł cofnąć się o 12 lat, to jaką radę dałbyś sobie na starcie bycia szefem?

Jeżeli chcesz poznać odpowiedzi zapraszam Cię do obejrzenia filmu lub przeczytania poniższej transkrypcji 🙂 

Szefie, zacznij od “DLACZEGO”! – transkrypcja wywiadu Marty Żurowskiej ze mną

Cześć wszystkim, witajcie!

Pomyślałam sobie jakiś czas temu, że będę zapraszać tutaj do siebie ekspertów w swojej dziedzinie i przepytywać ich na różne okazje. Dzisiejszym gościem jest ekspert od finansów i zarządzania – Paweł Pilarczyk – który zaraz dostanie ode mnie pytania jak to jest być szefem.

Witam bardzo serdecznie, witajcie, cześć :)!

Z Pawłem znamy się już z Tosmasters i tutaj pojawia się moja prośba. Jak to jest, że znalazłeś się tu na moim krzesełku by porozmawiać o szefowaniu?

To bynajmniej nie był przypadek, nie ma przypadków. Kilka słów o mnie tak na dobry początek. Jestem osobą, która zajmowała się zarządzaniem zespołami i sprzedażą przez ostatnie dwanaście lat. Teraz zajmuję się konsultacjami biznesowymi, współpracuję z klientami indywidualnymi i firmowymi, prowadzę swojego bloga, jestem też mężem i tatą. Więcej informacji na mój temat możecie znaleźć na blogu www.jakfinansowac.pl

Cieszę się, że jesteś tutaj z nami. Powiedz nam, jak wyglądały Twoje początki jako szef?

To bardzo mocne pytanie! Zaczynałem bycie szefem dwanaście lat temu i na przestrzeni lat wiele się już zdarzyło. W zasadzie w pierwszych miesiącach bycia szefem byłem takim doradcą, któremu wydaje się, że robi pięć ról naraz.

Wydawało mi się, że jeśli są zadania z pięciu różnych obszarów to ja musiałem wszystko zrobić samodzielnie. Nie do końca wiedziałem co i jak mam robić, nie wiedziałem, jak ludzie mają pomagać mi w moim zadaniu. Zostałem po prostu wrzucony na głęboką wodę, w tamtych czasach nie było mentoringu ani żadnych szkoleń, musiałem uczyć się sam.

Powiedz mi Pawle, czy to było tak, że to był awans w zespole?

Tak, moja szefowa pracująca z nami dwa lata awansowała do innej organizacji. W zespole, który prowadziła zostały wytypowane dwie osoby do zostania jej zastępcą. W jeszcze innej jednostce również brakowało szefa, a dyrektor regionalny po rozmowie ze mną i koleżanką uznał, że rzeczywiście mógłby awansować oboje i przydzielić nas do tych ról.

Powiedz, skoro zespół stracił wtedy dwoje najlepszych specjalistów, którzy zostali awansowani to kto tak naprawdę w nim został?

Zostały tam cztery osoby, potem nastąpiła rekrutacja, żeby obsadzić brakujące stanowiska czyli moje i koleżanki. Ona została w naszej placówce, ja natomiast “wyemigrowałem” na drugi koniec miasta do zupełnie nowego zespołu.

Czyli tak naprawdę zostałeś świeżym szefem i do tego w nowym zespole, zgadza się?

Powiedziałbym tak – świeży doradca, który został mianowany szefem. To była placówka, która dopiero się budowała, rozwijała co sprawiło, że było tam bardzo ciekawie 😉

A gdybyś miał nazwać swoje przyjście na ówczesne stanowisko to jakiego tytułu książki byś użył?

Ciężko mi powiedzieć jak bym to nazwał, ale wiem, że to było dosyć przerażające. Z natury jestem bardzo odpowiedzialną osobą i takie połączenie odpowiedzialności i braku kompetencji to było dla mnie czymś w stylu wybuchowego paliwa.

Zupełnie nie zostałem wprowadzony do powierzonej mi roli co sprawiło, że mieszanka stała się dosyć wybuchową. Docieraliśmy się w zespole, staraliśmy się działać wspólnie i szkolić.

To naprawdę musiało być fantastyczne doświadczenie. Kiedyś rozmawiałam z pracownikiem Pawła, który okazał się być zachwyconym tym w jaki sposób Paweł prowadzi zespół :)! Jak to się stało, że bez jakichkolwiek kompetencji w aspekcie szefostwa, wyrosłeś na takiego wspaniałego szefa?

Dużo pracy! Pot krew i łzy wylane po drodze!

Po kolei rozszyfrujemy oczywiście całą drogę do tego, nie odpuszczę.

Nauczyłem się być szefem na przestrzeni kilku lat. To był proces. Nie stajesz się nagle szefem z dnia na dzień, to tak nie działa. W zasadzie, kiedy zacząłem pracę w mBanku, tam nauczyłem się rzemiosła i wszystkiego czego można wymagać od szefa.

To wspaniale. Chciałabym uświadomić wielu szefów, że to nie dzieje się z dnia na dzień, że to jest najzwyklejszy w świecie zawód i należy się go po prostu nauczyć.

Fakt, to jest zawód jak każdy inny. To naturalne, że wymaga charakterystycznych umiejętności, bo każda praca takowych wymaga. Bycie szefem mogę porównać do nauki jazdy na rowerze. Trzeba się przewrócić, zbić kolana, stopniowo wkraczać na wyższe i trudniejsze poziomy, żeby na końcu po prostu umieć to robić.

Pawle, a jakie wartości kierowały Tobą na początku?

Wartości przyszły z czasem, na początku ogarniał mnie strach i nastawienie na cel. Towarzyszyło mi poczucie odpowiedzialności, które było czasami nawet za duże, co kłóciło się jedno z drugim.

To ciekawe. Co masz na myśli mówiąc, że poczucie odpowiedzialności kłóciło się jedno z drugim?

Poczucie odpowiedzialności kłóciło się z brakiem umiejętności. Skoro jako szef biorę odpowiedzialność za wykonanie jakiegoś zadania, a nie potrafię go w umiejętny sposób przekazać pracownikowi to zadanie nie zostanie wykonane tylko przez to, że to ja nie wyjaśniłem, jak coś wykonać.

Mówienie o tym i przyznanie się do tego jest ogromnym przejawem dojrzałości i świadomości za co Cię bardzo szanuję.

Nigdy nie zaklinam rzeczywistości, jeśli jest coś czego nie wiem to mówię od razu, że tego nie wiem. Miałem przyjemność pracować z fachowcami, których to właśnie ja pytałem o większość rzeczy i próbowałem nauczyć się od nich jak najwięcej. Inaczej też rozmawia się z osobą nową, która przychodząc do firmy tak w zasadzie nie wie czego nie wie, a inaczej z wykwalifikowaną osobą, która od razu wie co i jak ma zrobić.

Wracając do wartości – jakie kierują Tobą dzisiaj?

Dzisiaj stawiam na partnerską współpracę. Na pułap relacyjny, aniżeli na instruktażowy. Generalnie chodzi o to, żeby doradca czy osoba będąca z drugiej strony tego szefa czuł/a się komfortowo w jego towarzystwie. Żeby wiedział/a, że może popełnić błąd, że ma jego zaufania, że szef bierze odpowiedzialność za te błędy.

Użyję porównania, że szef jest niekiedy takim jakby rodzicem, bo jednak dużo wspólnego ma bycie dobrym rodzicem z byciem dobrym szefem. Chodzi o to, żeby być bardziej liderem i ciągnąć zespół za sobą, a nie być szefem i pchać go przed siebie.

Muszę dopytać o fakt Twojego bycia Panem Dyrektorem. Jak poleciłbyś, rekomendowałbyś, jakie strategie służą ku temu, żeby wykreować tak fajny klimat w zespole?

Chociażby zlikwidowanie potencjalnej możliwości na to, żeby któryś z pracowników był obgadywany za plecami, jakkolwiek gorzej traktowany. Jeden z konfliktów, który pamiętam był pomiędzy jednym z ekspertów, a osobą pracującą na recepcji. Finał był taki, że zakończyliśmy dalszą współpracę z ekspertem…

Istnieją zasady, do których nie ma odstępstw w żaden sposób i których trzeba konsekwentnie przestrzegać. Zespół musi wiedzieć, że szef wie co robi i jest zdecydowany, nie zmienia zdania od tak i nie ma jakichś swoich wymysłów.

Czyli w sumie nie to co mówisz, a to jak się zachowujesz wpływa na zespół, zgadza się?

Jak najbardziej, masz rację. W zespole przeszliśmy przez różne sytuacje. Pracowaliśmy w różnych, ekstremalnych warunkach. To jak się zachowujesz w najcięższych próbach potrafią nauczyć i wzbudzić szacunek.

Zdecydowanie się z Tobą zgadzam. Mam tu wypisane jeszcze kilka pytań i pozwól, że zadam Ci kolejne. Powiedziałeś o tym, że z ludźmi należy się różnie komunikować na różnych poziomach znajomości i doświadczenia. Skąd czerpałeś wiedzę na temat zarządzania ludźmi?

Zdecydowanie rozmowy z ludźmi, spotkania z managerami, szkolenia zapewniane przez bank, które przygotowywały w podstawowym, średnim i zaawansowanym stopniu. Własna inicjatywa w postaci literatury, audiobooków. Mimo wszystko uważam, że interakcja z drugim człowiekiem jest podstawą.

Pawle, zdradź nam, dlaczego robisz to co robisz?

Chciałbym się dzielić tym co umiem, tym co znam i pomagać ludziom indywidualnym, mikroprzedsiębiorcom. Chciałbym w ten sposób pomagać firmom, żeby prosperowały maksymalnie dobrze jak tylko się da. Istotne dla mnie jest poczucie satysfakcji, że coś wykreowałem, zrobiłem. To mnie napędza do kolejnych wyzwań.

Ta motywacja, swój cel i to czego chcemy dokonać potrafi ściągnąć z wyra z samego rana i dać kopa na cały dzień, zgadza się?

Jak najbardziej, sam doświadczam takich rzeczy, moje pobudki nie wyglądają tak, że ledwo wychodzę z łóżka narzekając pod nosem, możesz mi wierzyć.

Potrafię to sobie wyobrazić, wierzę na słowo. Pawle, co byś poradził młodym stażem szefom na początku ich drogi?

Wiesz co… Żeby poznali siebie, swoje silne i słabe strony, żeby wiedzieli na co ich stać. Muszą zdać sobie sprawę z tego czego muszą się jeszcze nauczyć, powinni też zweryfikować w praktyce wszystkie aspekty, a nie tylko gdybać i myśleć o tym co im się wydaje. Bycie szefem jest tematem rzeką.

Tak jak wcześniej już wspomniałem, zostanie dobrym szefem jest procesem, którego nie da się przyspieszyć. Każdy człowiek ma inną wrażliwość na absorpcję informacji, dobry szef musi nauczyć się rozumieć swoich pracowników, odczytywać ich gesty.

Spotkałam się z sytuacją pewnego szefa, który w przeciwieństwie do niektórych szefów będących jedynie postaciami, nie dbających o swoich pracowników, został od własnych pracowników ogromną pomoc z nawiązką w momencie kryzysu. Wiedział, że jeśli będzie dla swoich pracowników swego rodzaju wsparciem, będzie z nimi rozmawiał i ich poznawał to ci odwdzięczą mu się swoją wzmożoną wydajnością i aktywnością w pracy.

Zdecydowanie to wyróżnia dobrego szefa i pozwala go odróżnić od tego złego. To jest ogromna wartość. Sam nie znałem wartości pracy w zespole na początku swojej drogi. Samemu nie osiągniesz zbyt wiele. Mając swój zespół każdy z jego członków widzi przysłowiowy kubek w inny sposób. Każdy by go opisał inaczej ze względu na perspektywę z jakiej na niego patrzy. Umiejętność kierowania zespołem i rozmawiania z ludźmi jest czymś czego nie da się wycenić.

Powiedz proszę, co według Ciebie jest najważniejsze w zarządzaniu ludźmi? Skoro już tkwimy w tym ciekawym temacie to pomyślałam, że mogę z Ciebie wyciągnąć ogrom wiedzy, którymi możemy podzielić się z naszymi słuchaczami bądź czytelnikami.

Komunikacja stoi na pierwszym miejscu, zdecydowanie. Z drugiej natomiast strony mógłbym wymienić kilka tych najważniejszych aspektów. To jest dokładnie tak jak z jazdą samochodem. Wsiadając do auta nie możesz powiedzieć, że kierownica jest najważniejsza, bo samą kierownicą nigdzie nie pojedziesz. Tak samo sytuacja wygląda właśnie w naruszonym przez nas temacie.

Równie ważna jest konsekwencja, komunikacja, odpowiedzialność, bez których na dobrą sprawę zarządzanie jednostką ludzką by się ni mogło odbyć w sposób satysfakcjonujący stronę pasywną jak i aktywną.

Odpowiedziałeś mi na temat najważniejszej rzeczy, jaka natomiast jest Twoim zdaniem najtrudniejsza?

Branie odpowiedzialności i dozowanie jej w racjonalny sposób. Kiedy dostaję polecenie od swojego szefa to nie ma takiej możliwości, że zrzucę wszystko na dół – na pracowników. Racjonalne i odpowiedzialne dozowanie odpowiedzialności jest moim zdaniem najtrudniejszym aspektem, jeśli chodzi o zarządzanie ludźmi.

Wspomniałam już o tym, że jesteś świetnym szefem. Powiedz Pawle, jakie były wasze sukcesy, osiągnięcia zespołu, wasze małe i duże wygrane?

Na przestrzeni lat trochę się ich nazbierało… ale jak wiadomo, przeplatały się najzwyczajniej w świecie z porażkami. Takim pierwszym sukcesem, który przychodzi mi do głowy było to, że w zespole, którym kierowałem była najmniejsza rotacja pracowników w regionie. Utrzymywaliśmy się w stałym składzie przez dość długi czas. W 2013 roku osiągnęliśmy najwyższy wynik finansowy wśród wszystkich oddziałów z nowego projektu 2.0., których w Polsce było sześćdziesiąt.

We wszystkich pozostałych kategoriach: jakości, sprzedaży pojawiliśmy się na cz-tym miejscu w całym Banku na 132 Oddziały!  W tym samym roku brałem również udział w programie szkoleniowym BANRISK, który razem z Zespołem 4-ro osobowym z innych wydziałów banku okazaliśmy się najlepsi wśród ponad 100 osób! Nasza jednostka to była placówka nr 3 i wszystkie rekordy pobiliśmy w roku z trójką w dacie – 2013 🙂

Pytanie dla tytułowego eksperta, Pawle, powiedz co jest bolączką w dzisiejszych czasach takiego współczesnego szefa?

Może nie bolączką, ale wyzwaniem jest nowe pokolenie tak zwanych Igreków, które wymagają zupełnie innego podejścia od szefa. Chcą być doceniani, szybko awansowani, chcą brać udział we wszystkim. Te osoby szybko się nudzą, nie mają problemu ze zmianą pracy, są bardzo elastyczne, mają własne autorytety i priorytety takie jak pójście do fryzjera zamiast przygotowanie raportów.

Oczywiście tutaj podałem humorystyczny przykład, ale wiemy wszyscy o co chodzi. Wcześniej wspomniana komunikacja jest również wyzwaniem, gdyż w inny sposób rozmawia się twarzą w twarz, pisze mailowo czy rozmawia przez telefon.

Współczesny szef czasami nie ma ochoty rozmawiać ze swoim pracownikiem przez co dochodzi do sytuacji, że podziękowania za zasługi wysyła mailowo, a potem widząc go w kuchni nie odezwie się ani słowem. To jest jedna z najgorszych rzeczy, którą współcześni szefowie robią.

Zauważyłam w pewnym magazynie, że jednym z głównych powodów odchodzenia z pracy jest szefostwo i atmosfera, innym natomiast zdaje się być to, że ich talenty i umiejętności nie są wykorzystywane w sposób odpowiedni i są wręcz ignorowane. Zupełnie tak jak Twoje porównanie o rybie na drzewie, a rybie w wodzie, gdzie ta pierwsza przecież w żaden sposób nie zrobi czegoś co potrafi a doskonale się na czymś zna.

Dobry szef będzie wiedział o umiejętnościach pracownika, znał je i chcąc osiągnąć sukces będzie chciał je wykorzystać. Całkowicie zgadzam się z tym co mówisz, takie sytuacje zdarzają się non stop niemal na każdej płaszczyźnie.

Podsumowując nasz wywiad, który trwa już półtorej godziny zdradź mi, naszym słuchaczom i czytelnikom jaka jest różnica między Pawłem sprzed dwunastu lat, a tym, który siedzi teraz obok mnie w Martosferycznym studiu nagrań i udziela mi wywiadu.

W kontekście kierowania ludźmi jestem bardziej wyrozumiały, elastyczny, lepiej słucham, nie zakładam pewnych rzeczy z góry. Daję więcej czasu na pewne rzeczy, daję swobodę i większe zaufanie swojemu pracownikowi aniżeli to było wcześniej. Oczywiście sprawdzam i kontroluję wszystkie rzeczy, ale z tyłu głowy muszę mieć fakt, że zadanie może nie zostać wykonane. Kredyt zaufania funkcjonuje w dwie strony. Jeśli pracownik otrzymuje ode mnie taki kredyt to stara się wykonać zadanie jeszcze bardziej niż ktoś, komu byłoby to kolokwialnie mówiąc obojętne.

Świetne jest to, że widzisz swój własny postęp i potrafisz ocenić cechy, które składają się na dobrego szefa. Zdradź nam, co Cię skłoniło do odejścia z korpo?

Brakowało mi powietrza, to był główny powód. Chciałem spróbować czegoś nowego, bardziej kreatywnego. Jakąkolwiek pracę wykonujesz, są fazy Twojego własnego rozwoju. Na początku nic nie wiesz, nawet nie wiesz czego nie wiesz i o co możesz spytać. Kolejne etapy są tymi poznawczymi, które rozwijają Cię na tyle, że praca mniej kreatywna zaczyna stawać się być przewidywalną. To czym zajmuję się teraz pomaga mi pokonać tą rutynę i każdy dzień daje mi kolejne nowe wyznania, których nigdy bym nie mógł przewidzieć. Wydaje mi się, że to byłoby chyba wszystko co mogę powiedzieć.

Ta-dam! Właśnie zakończył się nasz wywiad.  To był Twój pierwszy Live, jak wrażenia?

Przede wszystkim chciałbym Ci podziękować za zaproszenie. Było mi bardzo miło, sympatycznie i cieszę się, że mogliśmy porozmawiać na te bliskie mi tematy. Zawsze możemy się spotkać i kontynuować tego typu wątki. Polecam wszystkim to ciekawe doświadczenie.

Dziękuję Ci Pawle jeszcze raz i liczę, że jeszcze będziemy mieć tą przyjemność odbycia kolejnego wywiadu.

Dziękuję bardzo.

Czy chcesz otrzymać dostęp do 30 profesjonalnych narzędzi finansowych?

Wśród nich między innymi checklisty dokumentów finansowych, przygotowane przeze mnie kalkulatory Excel oraz rekomendowane kalkulatory działające online!

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych MailChimp ( more information )

Twój adres e-mail jest u mnie bezpieczny. Możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.